poprostu live
Kategorie: Wszystkie | mysli faceta
RSS
wtorek, 07 marca 2006
Od przyjaciół dla przyjaciół
Pewnego dnia, był to jeden z pierwszych dni w nowym liceum,
zobaczyłem
> >chłopaka z mojej klasy wracającego do domu. Nazywał się Kyle.
Wyglądało na
> >to, że niósł ze sobą wszystkie książki. Pomyślałem
sobie: "Dlaczego ktoś, w
> >piątek, miałby nieść do domu wszystkie swoje książki? To musi
być skończony
> >osioł." Miałem sporo planów na ten weekend (imprezy, mecz
futbolowy jutro
> po
> >południu), więc wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej. Kiedy
szedłem
> >zobaczyłem grupę dzieciaków biegnących w jego
> >stronę. Wpadli na niego, wyrwali mu z rąk wszystkie książki i
podstawili
> >nogę, tak że wylądował w kurzu. Jego okulary poleciały w
powietrze i
> >zobaczyłem jak wylądowały w trawie około pięciu metrów od
niego. Spojrzał w
> >górę i zobaczyłem bezgraniczny smutek w jego oczach. Moje
serce wyrwało się
> >ku niemu, więc podbiegłem do niego, a kiedy czołgał się,
rozglądając się
> >wkoło w poszukiwaniu swoich okularów, zobaczyłem w jego
oczach łzy. Podałem
> >mu okulary i powiedziałem: - Ci faceci to dupki.
> >Powinno się im dokopać! Spojrzał na mnie i powiedział: - Hej,
dzięki! Na
> >jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, jeden z tych
uśmiechów
> wyrażających
> >prawdziwą wdzięczność. Pomogłem mu pozbierać książki i
zapytałem gdzie
> >mieszka. Okazało się, że mieszka niedaleko mnie, więc
zapytałem dlaczego
> >nigdy wcześniej go nie widziałem. Powiedział, że wcześniej
chodził do
> szkoły
> >prywatnej. Nigdy wcześniej nie kolegowałem się z chłopakiem
ze szkoły
> >prywatnej. Całą drogę do domu rozmawialiśmy, a ja
> >pomogłem mu nieść książki. Okazało się, że był całkiem fajnym
chłopakiem.
> >Zapytałem czy nie chciałby pograć z moimi przyjaciółmi w
piłkę.
> >Odpowiedział, że tak. Trzymaliśmy się razem przez cały
weekend, a im lepiej
> >poznawałem Kyle, tym bardziej go lubiłem.
> >Tak samo myśleli o nim moi przyjaciele. Nastał poniedziałkowy
poranek, a
> >Kyle znów szedł z naręczem swoich książek. Zatrzymałem go i
powiedziałem:
> >Jeśli codziennie będziesz nosił te książki, dorobisz się
niezłych muskułów!
> >Roześmiał się tylko i podał mi połowę książek. W ciągu
następnych czterech
> >lat, Kyle i ja bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Kiedy staliśmy
się seniorami,
> >zaczęliśmy myśleć o pójściu na studia. Kyle zdecydował się na
Georgetown, a
> >ja wybierałem się do Duke.
> >Wiedziałem, że na zawsze pozostaniemy przyjaciółmi i że ta
odległość nigdy
> >nie będzie problemem. On zamierzał zostać lekarzem, a ja
chciałem dostać
> >sportowe stypendium. Kyle miał wygłosić mowę pożegnalną na
zakończeniu
> roku,
> >więc musiał się przygotować. Drażniłem się z nim, mówiąc że
jest kujonem.
> >Byłem bardzo zadowolony, że to nie ja będę musiał stanąć na
podium i
> >wygłosić mowę. Na zakończeniu roku, zobaczyłem Kyle. Wyglądał
wspaniale,
> był
> >jednym z tych facetów, którzy odnaleźli się podczas
> >nauki w szkole. Przybrał na wadze i właściwie, to wyglądał
dobrze w
> >okularach. Miał więcej randek niż ja i kochały go wszystkie
dziewczyny.
> >Matko, czasami byłem zazdrosny! Dzisiaj był jeden z tych dni.
Widziałem, że
> >denerwował się mową. Więc szturchnąłem go w plecy i
powiedziałem: - Hej,
> >wielkoludzie! Będziesz wspaniały! Spojrzał na mnie z jednym z
tych wyrazów
> >twarzy (tym wyrażającym wdzięczność) i uśmiechnął się. -
Dziękuję -
> >Powiedział. Kiedy rozpoczął swoją mowę, odchrząknął kilka
razy i zaczął: -
> >Zakończenie roku, jest czasem kiedy dziękujemy ludziom,
którzy nam pomogli
> >przejść przez te trudne lata. Swoim rodzicom,
> >nauczycielom, rodzeństwu, może trenerom... ale najbardziej
swoim
> >przyjaciołom. Chcę wam powiedzieć, że bycie przyjacielem jest
najlepszym
> >darem jaki możecie im dać. Zamierzam opowiedzieć wam pewną
historię.
> >Spojrzałem z niedowierzaniem na mojego przyjaciela, kiedy
opowiedział o
> >dniu, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy.
> >Podczas tamtego weekendu zamierzał się zabić. Opowiedział w
jaki sposób
> >opróżnił swoją szafkę, żeby jego mama nie musiała później
tego robić, i jak
> >niósł swoje rzeczy do domu. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się
słabo. -
> >Dzięki Bogu, zostałem uratowany. Mój przyjaciel uratował mnie
przed
> >zrobieniem tej strasznej rzeczy.
> >Usłyszałem szept rozchodzący się po tłumie, kiedy ten
przystojny, popularny
> >chłopak opowiadał o swojej słabości. Zobaczyłem jego mamę i
tatę
> >uśmiechających się do mnie w ten sam, pełen wdzięczności
sposób. Dopiero
> >wtedy zdałem sobie sprawę z jego głębi. Nigdy nie oceniaj
zbyt nisko swoich
> >czynów. Jednym drobnym gestem, możesz odmienić życie innej
osoby. Na lepsze
> >lub na gorsze. Bóg stawia nas na czyjejś drodze, abyśmy w
jakiś sposób
> >wpłynęli na życie innej osoby. Szukaj zatem Boga w innych.
> >Masz teraz wybór, możesz : 1)przesłać ten list do swoich
przyjaciół, albo
> >2)usunąć go i żyć tak jakby nie dotknął on twojego serca.
> >"Przyjaciele są jak anioły, które stawiają nas na nogi, kiedy
nasze
> skrzydła
> >zapomniały jak się lata." Nie istnieje żaden początek ani
koniec...
> >
> >Dzień wczorajszy jest historią. Dzień jutrzejszy - tajemnicą.
Dzisiejszy
> >jest - darem.
13:31, siejest , mysli faceta
Link Komentarze (8) »
Archiwum
Marzec 2006
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog